Tym razem zabieramy Was do Kielc, na budowę drogi ekspresowej S74, gdzie czekało nas zadanie wymagające sporej dawki precyzji — układanie belek mostowych bezpośrednio pod linią wysokiego napięcia. Całą realizację rozłożyliśmy na dwa dni, a poniżej znajdziecie oba odcinki: dzień pierwszy i finał.
Do zamontowania mieliśmy 30 prefabrykowanych belek typu T, każda o długości około 16 metrów i wadze około 13 ton, wszystkie na wiadukt w ciągu ekspresówki. Sama robota nie należała do ekstremalnie trudnych, ale wymagała dużo skupienia i uwagi.
Kluczem było to, co znajdowało się nad nami: linia wysokiego napięcia, oczywiście wyłączona na czas prac, ale wymuszająca kontrolę pracy wysięgnika. Do tego doszedł manewr, którego przez półtora roku istnienia kanału jeszcze nie zarejestrowaliśmy — teleskopowanie z ładunkiem zawieszonym na haku.
Nad bezpieczeństwem przy kablach przez cały czas czuwali panowie z sieci energetycznej, kontrolując razem z nami każde zbliżenie do przewodów.
Pracowaliśmy Faunem ATF 220G-5, pierwszym Faunem, jaki trafił do naszej floty, i prywatnie naszym ulubionym i najbardziej uniwersalnym żurawiem.
Dzień pierwszy — rozstawianie żurawia i pierwsze 16 belek
W pierwszej części zobaczycie, ile pracy zajmuje samo rozstawienie sprzętu, gdy jest mało miejsca, jak przebiega skręcanie trawersy i jak podbiera się ładunki prosto z transportu w ciasnych warunkach.
Jedna ważna uwaga dla oglądających: w niektórych ujęciach może się wydawać, że wysięgnik dotyka linii. To złudzenie wynikające z perspektywy kamery. Przechodziliśmy blisko, owszem, ale ani razu nie naruszyliśmy przewodów.
Dzień drugi — finał bez problemów
W drugiej części domykamy temat: druga połowa wiaduktu i finał całej realizacji. Poprzedniego dnia, jeszcze wieczorem, wykonaliśmy przestawkę żurawia, dzięki czemu od rana mogliśmy ruszyć prosto z montażem pozostałych 14 belek. Warunki pozostały niezmienne — wyłączona linia nad wysięgnikiem, energetycy na stanowiskach, a każde ustawienie żurawia rozrysowane w szczegółach przez nasz dział technologiczny
W tym odcinku odpowiadamy też na pytanie, które regularnie wraca w komentarzach: jak wygląda składanie dźwigu po zakończonej robocie. Pokazujemy pełną procedurę — zdejmowanie balastu, zwijanie podpór i pakowanie trawersy — czyli wszystko to, co dzieje się, zanim żuraw wyruszy w drogę powrotną do bazy. Na koniec czeka Was podsumowanie całości oraz efekt finalny: gotowy obiekt i komplet 30 belek na swoich miejscach.
Na osobne słowa uznania zasłużyła ekipa Filipowicz Budownictwo Mostowe. Chłopaki ciężko i konkretnie pracują co widać na filmach — nie zdarzyło nam się stać nawet pół minuty, żeby ktoś nie podszedł i nie zapytał, czy przydałaby się pomocna dłoń. Ich kunszt monterski najlepiej ocenicie zresztą sami, bo belki wskakiwały na miejsce jedna po drugiej niczym klocki.
Zastanawiasz się, czy warto skorzystać z naszych usług?
Zamiast czytać ofertę — zobacz, jak pracujemy na realnych zleceniach. A jeżeli szukasz żurawia do montażu belek mostowych albo do roboty w trudnych, ciasnych warunkach, dzwoń: +48 695 16 62 27. Telefon czynny całą dobę.




